Ten dzień powstał jako zabawna odpowiedź na Światowy Dzień Oszczędzania, obchodzony tego samego dnia. Światowy Dzień Rozrzutności został ustanowiony w 1999 roku przez amerykańskiego dziennikarza finansowego Adriana Tooba jako prowokacyjna inicjatywa mająca na celu zwrócenie uwagi na absurdy współczesnej kultury konsumenckiej.
Święto to zachęca do świadomego "marnowania" czasu i pieniędzy na rzeczy, które sprawiają radość, choć niekoniecznie są racjonalne z ekonomicznego punktu widzenia. Uczestnicy kupują sobie drogie kawy, spontaniczne prezenty, zbędne gadżety czy książki, które mogą nigdy nie przeczytać. Niektórzy organizują "rozrzutne" kolacje w restauracjach, kupują kwiaty bez okazji czy wybierają się na spontaniczne wycieczki.
Filozofia tego dnia opiera się na przekonaniu, że czasami warto złamać zasady oszczędności dla własnego dobrostanu psychicznego. Zwolennicy argumentują, że mała dawka kontrolowanej rozrzutności może być formą troski o siebie i sposobem na walkę ze stresem.
Ciekawostką jest fakt, że święto zyskało popularność szczególnie w krajach skandynawskich, gdzie surowe zasady oszczędności są głęboko zakorzenione w kulturze. Ostatecznie ten dzień przypomina o potrzebie równowagi między odpowiedzialnym zarządzaniem finansami a pozwalaniem sobie na małe przyjemności życia.