Ten dzień powstał w 2011 roku z inicjatywy Maxtor, firmy produkującej dyski twarde, która zauważyła, że większość użytkowników komputerów regularnie odkłada tworzenie kopii zapasowych "na później". Data 31 marca została wybrana nieprzypadkowo - przypada dzień przed prima aprilis, symbolizując, że brak backupu to nie żart.
Dzień Backupu to globalne przypomnienie o tym, jak kruche są nasze cyfrowe życia. Statystyki są bezlitosne: co roku miliony ludzi tracą nieodwracalnie zdjęcia, dokumenty, projekty i wspomnienia z powodu awarii dysków, ataków ransomware czy zwykłych wypadków. Wystarczy jeden moment nieuwagi, rozlana kawa na laptopa lub złośliwy email, by lata pracy przepadły bez śladu.
W tym dniu firmy technologiczne organizują kampanie edukacyjne, przypominając o zasadzie 3-2-1: trzy kopie danych, na dwóch różnych nośnikach, z jedną przechowywaną poza domem. Administratorzy systemów celebrują sprawdzając swoje procedury, a zwykli użytkownicy w końcu uruchamiają te odkładane od miesięcy kopie zapasowe.
Ciekawostka: badania pokazują, że 68% firm, które utraciły dane bez możliwości odzyskania, zbankrutowało w ciągu roku. Backup to nie paranoja - to cyfrowy parasol na deszczowy dzień.