Ten dzień narodził się jako ironiczna odpowiedź na inflację świąt tematycznych, które mnożą się w kalendarzu jak grzyby po deszczu. Światowy Dzień Niczego powstał w latach 70. XX wieku z inicjatywy amerykańskiego dziennikarza Harolda Pullmana Coffina, który zauważył absurdalność obchodzenia coraz bardziej wymyślnych okazji.
To jedyne święto, które celebruje... no właśnie, nic. Jego główna zasada brzmi: nie rób nic produktywnego, nie planuj, nie świętuj, po prostu bądź. W przeciwieństwie do innych dni tematycznych, ten nie ma patronów, symboli ani tradycyjnych rytuałów. Jedynym "obowiązkiem" jest świadome niepodejmowanie żadnych działań.
Obserwatorzy tego dnia praktykują sztukę nicnierobienia na różne sposoby: siedzą w ciszy, patrzą w sufit, kontemplują nudę lub po prostu ignorują wszystkie inne świętowane tego dnia okazje. Niektórzy organizują "imprezy niczego", gdzie jedyną atrakcją jest brak atrakcji.
Paradoksalnie, Światowy Dzień Niczego stał się fenomenem medialnym i zyskał tysiące zwolenników na całym świecie. Jego popularność dowodzi, że w dobie nadmiaru informacji i bodźców, czasem najcenniejszym darem jest możliwość zatrzymania się i nierobienia absolutnie nic.