To święto rzeczywiście wzbudza kontrowersje od samego momentu powstania w 2008 roku. Dzień Podłości został wymyślony jako prowokacyjne antidotum na wszechobecną presję bycia miłym i uprzejmym przez cały rok. Twórcy tej inicjatywy argumentowali, że jeden dzień "wypuszczania pary" ma pozwolić ludziom na uwolnienie się od nagromadzonych frustracji i negatywnych emocji.
Koncepcja opiera się na psychologicznej teorii, że tłumienie złości i irytacji może być szkodliwe dla zdrowia psychicznego. Zamiast gromadzić urazy przez cały rok, ludzie mieliby jeden dzień na wyrażenie swoich prawdziwych odczuć - oczywiście w kontrolowany sposób.
W praktyce święto polega na drobnych aktach "podłości" - ignorowaniu telefonów, wypowiadaniu szczerych, ale nieprzyjemnych opinii czy odmawianiu pomocy. Niektórzy organizują "konkursy sarkastycznych komentarzy" lub pisanie brutanie szczerych recenzji.
Krytycy słusznie zwracają uwagę na niebezpieczeństwo normalizowania agresywnych zachowań. Psychologowie ostrzegają, że zamiast oczyszczania emocji, taki dzień może wzmacniać negatywne wzorce zachowań. Ironia tego święta polega na tym, że przypada zaledwie tydzień po Dniu Życzliwości, tworząc dziwną emocjonalną huśtawkę w kalendarzu.