To święto obchodzone w trzecią sobotę maja celebruje ideę wolnego dostępu do dóbr kultury - muzyki, literatury, sztuki, oprogramowania i wiedzy. Dzień Wolnej Kultury wyrósł z ruchu wolnej kultury, którego intelektualnym ojcem jest Lawrence Lessig, profesor prawa z Harvardu i twórca licencji Creative Commons. Ruch ten narodził się na początku XXI wieku jako odpowiedź na coraz bardziej restrykcyjne prawo autorskie, które w opinii jego zwolenników hamowało kreatywność i ograniczało dostęp do wiedzy.
Ideą przewodnią jest przekonanie, że kultura rozwija się najlepiej, gdy można ją swobodnie kopiować, modyfikować i rozpowszechniać. Nie chodzi o piractwo czy ignorowanie praw twórców, lecz o świadome wybieranie modeli otwartych - takich jak licencje Creative Commons, wolne oprogramowanie czy otwarte zasoby edukacyjne.
Obchody koncentrują się wokół promocji wolnych zasobów: biblioteki udostępniają materiały na otwartych licencjach, artyści publikują swoje dzieła do swobodnego wykorzystania, a organizacje technologiczne prowadzą warsztaty o otwartym oprogramowaniu. W wielu miastach odbywają się „edit-a-thony" - maratony edytowania Wikipedii.
Ciekawostka: projekt Gutenberg, jedna z najstarszych inicjatyw wolnej kultury, udostępnia ponad 70 tysięcy darmowych e-booków, a jego początki sięgają 1971 roku - na długo przed powstaniem internetu w dzisiejszej formie. Dzień Wolnej Kultury przypomina, że dzielenie się wiedzą to nie strata, lecz inwestycja w zbiorową kreatywność.